| „Czy mówił ktoś, że kiedyś przyjdzie kres, kres ostateczny Miłości i żałoby?” |
|
„CZY MÓWIŁ KTOŚ, ŻE KIEDYŚ PRZYJDZIE KRES, KRES OSTATECZNY MIŁOŚCI I ŻAŁOBY?” May Karton Nikt nie jest w pełni przygotowany na stratę kogoś ukochanego. Można raczej być pewnym, że śmierć niezmiennie wywołuje nagły głęboki wstrząs, nawet wtedy, gdy jest oczekiwana. Kiedy człowiek umiera, kończą się jego cierpienia, przynajmniej na tym doczesnym świecie.
Jednak Ci, którzy pozostają, muszą stawić czoła wstrząsowi, który poraża i paraliżuje Tak właśnie zaczyna się cierpienie i żałość osieroconych. „Byłam zrozpaczona po śmierci męża, który był także moim najlepszym przyjacielem. Słowa nie zdołają opisać samotności i żalu, jakie odczuwam. Byliśmy małżeństwem przez 52 lata i czuję się, jakbym straciła cząstkę samej siebie.” Do tej pory cała uwaga przyjaciół i rodziny skoncentrowana była na osobie ciężko chorej, umierającej. Cały świat kręcił się wokół niej. TERAZ CI, KTÓRYCH TA ŚMIERĆ NAJBOLEŚNIEJ ZRANIŁA, POTRZEBUJĄ UWAGI I TROSKI. Śmierć bliskich jest sytuacją kryzysową, nawet, jeśli była przewidziana. Wywołuje nie tylko silne reakcje emocjonalne związane z utratą, ale narusza także poczucie własnej tożsamości, relacje z innymi i przekonanie o stabilności świata. „Myślałam, że jestem przygotowana na śmierć i na życie w pojedynkę, ale nie sądzę by po 35 latach małżeństwa ktokolwiek mógł być” Kryzys jest tym ważniejszy, im bardziej utrata jest niespodziewana i tym dotkliwszy, im mocniejszym uczuciem darzyliśmy osobę zmarłą. Realizm straty jest dla większości osób trudny do zaakceptowania: wyrażenie smutku przepełnione jest boleścią i niepokojem. Przeżywanie straty różni się pod względem intensywności i czasu trwania, liczonego w miesiącach lub latach. Niezależnie jednak od czasu trwania, OPŁAKIWANIE jest drogą powrotu do zdrowia. „Przez miesiąc trzymałem wszystkie jej rzeczy w miejscu, w którym je zostawiła. Ubrania, które powiesiła w garderobie kosmetyki w łazience. Nie byłbym w stanie ich wyrzucić. W rzeczywistości potrzebowałem tych rzeczy, ponieważ pozbycie się ich byłoby jakby usuwaniem jej śladów, a na to nie byłem jeszcze przygotowany” Śmierć jest fragmentem życia, jest naturalnie wpisana w scenariusz naszego życia, a więc zaakceptowanie jej nieuchronności staje się konieczne dla wszystkich ludzi. Psychiczny ból, jakiemu muszą podołać Ci, którzy przetrwali, zawiera takie emocje jak samotność, rozpacz, lęk. Są to normalne reakcje w obliczu straty. Niekiedy indywidualne potrzeby osób osieroconych są tak duże, iż potrzebna jest profesjonalna pomoc terapeuty. Istotnym jest powrót nadziei i ufności, że przyszłość przyniesie radość, straszne cierpienie pewnego dnia zniknie. Próby tłumienia uczucia żalu i bólu niosą pewne niebezpieczeństwo i mogą doprowadzić do choroby i rozstroju emocjonalnego. Co gorsza nie ujawnienie swoich uczuć, blokuje nas z psychologicznego punktu widzenia i nie daje szansy na przemianę rozwoju. Wtedy rozpamiętywanie gniewu, grzęźnięcie w depresji lub poczuciu winy, które pojawia się podczas żałoby staje się czymś takim jak pozostawienie otwartej, głębokiej rany, której Obnażone tkanki krwawią i nie tylko nigdy się nie zagoją, ale ulegają zakażeniu, co pociągnie za sobą problemy. Uzdrowienie dokonuje się przez żałobę. Osoba osierocona czuje się subiektywnie źle, jej zdrowie i funkcjonowanie społeczne pogarsza się. Mimo tych cech żałoba nie jest chorobą, ale naturalną reakcją na krytyczne wydarzenie, jakim jest śmierć. To żal po śmierci kogoś, kogo kochaliśmy. Całkowite przeżycie żałoby i uzdrowienie, to przyjęcie do swego wnętrza ludzi, których kochaliśmy, a których zabrała nam śmierć. „Obiekt miłości nie ginie- pisze Karl Abraham- bowiem teraz nosimy go w nas samych”. Przechodząc przez najróżniejsze emocje, niektórzy zapadają w milczenie i bezruch, inni płaczą, lamentują i zawodzą. Jedni szukają wsparcia wśród osób z otoczenia, inni zamykają się w sobie izolując się od wszystkich, ALE KAŻDY NA SWÓJ SPOSÓB MUSI PRZEJŚĆ PRZEZ SZOK I PRZERAŻENIE, SMUTEK ŁZY I ŻAL PRZEZ GNIEW, WYRZUTY SUMIENIA I ROZPACZ. I każdy na swój sposób, gdy już pokona swą niezgodę na nieodwracalność śmierci, w końcu przybliży się do zakończenia żałoby. Nie oznacza to, że łzy lub tęsknota nigdy nie powrócą. Powrócą nie raz. Lecz nie będą trwały wiecznie. Będą stopniowo coraz mniej przeszkadzać w normalnym życiu, także w doznawaniu radości. „Ania przetańczyła całą noc na weselu rok po śmierci swojego męża i po powrocie do domu miała wyrzuty sumienia, że nie przetańczyła jej z Andrzejem, którego przy niej nie było. Tymczasem przez taniec uwalniała swoje emocje. Od roku nie robiła tego co kocha i co dało jej całkowity relaks” Ostatecznie porzucenie nadziei na odzyskanie zmarłej osoby pozwala odzyskać spokój. W ten sposób człowiek, od którego ktoś ważny i drogi odszedł na zawsze, adaptuje się do nowej sytuacji. Żałoba powoli pomaga mu przyjąć nową tożsamość. Teraz jest już kimś innym niż przedtem. Życie będzie inne. „Matka po śmierci swojej córki na AIDS zaczęła nowe życie jako pracownik zakładu chorych na tę chorobę, mówiąc, że po urodzeniu Ani stała się matką, ale po jej śmierci stała się lepszą matką, nauczyła się co to znaczy kochać bezwarunkowo”. KOBIETY I MĘŻCZYŹNI W OBLICZU ŻAŁOBY Przedstawiciele obu płci przeżywają zwykle podobny ból w obliczu śmierci kogoś bliskiego. Jednak KOBIETY dużo łatwiej uzewnętrzniają swoje bolesne przeżycia. Chętniej też o nich mówią i łatwiej przyznają sobie prawo szukania pomocy oraz wsparcia u innych ludzi. Tymczasem MĘŻCZYŹNI próbują radzić sobie w samotności ze swoim bólem i z trudem go uzewnętrzniają. Unikają na ogół rozmów na ten temat. W konsekwencji kobiety są skłonne sądzić, że mężczyźni nie przeżywają intensywnego cierpienia w obliczu żałoby. Sądzą też, że mężczyźni potrafią udzielić kobietą nieograniczonego niemal wsparcia, bo sami wyglądają na spokojnych i opanowanych. Tymczasem ból mężczyzn w obliczu odejścia kogoś ukochanego jest niezwykle intensywny, chociaż zwykle skrzętnie skrywany. „Dwa tygodnie po śmierci Krystyny wróciłem do pracy. Byłem zdecydowany wrócić, chociaż nie wiem dlaczego. Teraz kiedy patrzę wstecz, mogę stwierdzić, że praca była dla mnie czymś ważnym. Ludzie się nie zmienili, praca też.. Krótko mówiąc, dawało to jakieś poczucie bezpieczeństwa. Wraz z odejściem Krystyny całe moje życie zostało wywrócone do góry nogami, a praca stanowiła tę część mojej egzystencji, która pozostała bez zmian. Być może była to również ucieczka, ucieczka od straszliwych zmian, którym musiałem stawić czoła w domu” W obliczu żałoby pomocy i wsparcia potrzebują, zatem za równo kobiety jak i mężczyźni. Najbardziej NIEDOJRZAŁYM sposobem radzenia sobie z żałobą w obliczu śmierci kogoś bliskiego jest ucieczka od bólu, negowanie straty, udawanie, że nic się nie stało, albo ucieczka w leki uspakajające czy substancje psychotropowe (alkohol, narkotyki). NIE MOŻNA POKONAĆ SMUTKU I ŻAŁOBY, NIE MIERZĄC SIĘ Z BÓLEM I NIE PRZEŻYWAJĄC INTENSYWNEGO CIERPIENIA ZWIĄZANEGO Z DOCZESNYĄ UTRATĄ UKOCHANEJ OSOBY. Typowe konsekwencje przeżywanej żałoby to: Depresja, poczucie winy, bunt, agresja, chaos i dezorientacja życiowa, ucieczka od samotności, lęk i niezdecydowanie, bezradność, poczucie zawstydzenie, natarczywe pytanie o sens śmierci, idealizowanie zmarłego lub utożsamianie się z nim, niepokojące sny, utrata więzi społecznych, niepokojące reakcje cielesne i problemy zdrowotne, a nawet obsesje i myśli samobójcze. Udzielenie mądrej pomocy komuś, kto przeżywa żałobę kochanej osoby, jest możliwe tylko wtedy, gdy potrafimy zająć dojrzałą postawę wobec własnej śmierci. Dla uczniów Chrystusa śmierci jest bardzo bolesnym rozstaniem, gdyż w doczesności nie zobaczymy już zmarłej osoby, którą nadal kochamy. Śmierć bliskich nie jest jednak bezsensowną tragedią. Sposób przeżywania czyjejś śmierci i żałoby po ukochanej osobie mówi nam zawsze coś ważnego o nas samych oraz o naszym obecnym sposobie istnienia. „Moje postrzeganie życia zmieniło się wraz ze śmiercią Tomka. Tak jakbym zdała sobie sprawę, że rzeczywistością stało się to, co wcześniej zaakceptowałam intelektualnie. Trzy dni przed śmiercią Tomka widziałam, że jego ciało już niewiele więcej może znieść. Stało się tak bezradne i wychudzone, a ja mogłam się tylko modlić, by to nie trwało zbyt długo. Na szczęście, przepisane skuteczne leki powodowały, że Tomek nie odczuwał bólu i chociaż dużo spał, kiedy się budził, był tym samym Tomkiem, mocnym i zadowolonym, że wkrótce będzie wolny. Tomek był gotów na śmierć, a my byliśmy gotowi na jego odejście. Wszyscy powiedzieliśmy „do widzenia” na swój sposób, i nikt z nas nie życzyłby mu żyć dłużej, nie było to konieczne w tym biednym, spustoszonym przez chorobę ciele. W noc, kiedy umarł, wszyscy czuwaliśmy przy jego łóżku, rozmawiając z nim i trzymając go za rękę. Zapadł już wtedy w stan śpiączki, a oddychanie przychodziło mu z wielkim trudem. Kiedy siedzieliśmy tak w czwórkę na naszym całonocnym czuwaniu pełnym miłości, uderzyło mnie podobieństwo tej chwili do chwili narodzin dzieci. Wtedy to był mój wysiłek, a Tomek dodawał mi otuchy, kiedy moje ciało zmagało się, wydając na świat nowe Życie. Teraz owo nowe życie, które miało niedługo wejść w wiek dorosły, czekało i obserwowało, jak ich ojciec rodzi się do nowego świata. Byliśmy tam pomagając mu w jego podróży do czegoś, co istnieje poza śmiercią. Uprzytomnienie sobie tego wszystkiego było jedną z takich chwil, gdy niebo i ziemia stają się jednym. W owym momencie zawierał się głęboki sens życia i ostatecznie zrozumiałam, jak przejściowy jest ten świat i poczułam obecność wieczności.” „Wszystko ma swój czas I jest wyznaczona godzina Na wszystkie sprawy pod niebem: Jest czas rodzenia i czas umierania Czas sadzenia i czas wyrywania tego co zasadzono, Czas zabijania i czas leczenia” Małgorzata Cieplak |